Wiedźmin

Pochodzenie: Berholt dorastał bez domu. Jako nastolatek włóczył się od osady do osady, żebrał i wykonywał drobne prace za jedzenie oraz miejsce przy ogniu. Nie pamięta żadnego miejsca, które mógłby uczciwie nazwać rodzinnym domem.

Ivard: Na szlaku spotkał wiedźmina Ivarda. Berholt szedł za nim tak długo i tak uparcie, że Ivard w końcu zabrał go do Kaer Morhen, bardziej z wyczerpania niż z poczucia misji. Berholt nigdy nie nazywa go ojcem ani mistrzem, ale to dzięki niemu stał się tym kim jest dziś.

Szkolenie: Był silny, wytrzymały i utalentowany w fechtunku. Nauka wiedzy o potworach, alchemii oraz znaków przychodziła mu znacznie trudniej. Z pomocą Lysandry udało mu się ukończyć szkolenie.

Lysandra: Piękna czarodziejka przebywająca w Kaer Morhen pomogła mu opanować teorię oraz znaki. Berholt zakochał się w niej. Nie wiadomo, czy odwzajemniała jego uczucia, czy jedynie lubiła jego prostolinijność i traktowała go jako przelotną rozrywkę. Jej osoba naznaczyła całe jego późniejsze życie.

Próba Traw: Do próby przystąpił razem z sześcioma kolegami, z którymi zdążył się zaprzyjaźnić. Przeżył tylko Berholt. Strata nie odebrała mu pogody ducha ani łatwości zjednywania ludzi, lecz stłumiła w nim zdolność współczucia. Rozpoznaje krzywdę i potrafi postąpić właściwie, ale cudze cierpienie rzadko pozostaje w jego sercu.

Takie życie: To zdanie stało się jego odpowiedzią na nieszczęście. Nie służy usprawiedliwianiu okrucieństwa, lecz odcinaniu się od bólu, którego nie chce albo nie potrafi przeżywać.

Poczciwy: Berholt mówi prosto, dotrzymuje umów i bardzo rzadko kłamie. Nie ma cierpliwości do zawiłych konwenansów ani ludzi ukrywających prawdziwe motywy. Uczciwość nie zawsze czyni go delikatnym. Potrafi powiedzieć prawdę w sposób bolesny i uważa, że jasne ostrzeżenie zwalnia go z odpowiedzialności za cudze zachowanie.

Swój wiedźmin: Dobrze czuje się wśród chłopów, drwali, przewoźników i karczmarzy. Nie udaje lepszego od nich, pije przy tym samym stole i potrafi dopasować sposób rozmowy do ludzi, którzy nie mają cierpliwości do uczonych wywodów. Szlacheckie salony nużą go i drażnią.

Potwór to potwór: Ma anegdotę z łowów niemal na każdy gatunek potwora. Jego opowieści są rubaszne i praktyczne, ale zawierają szczegóły, które często okazują się cenniejsze niż podręcznikowa klasyfikacja.

Alkohol: Berholt jest funkcjonującym alkoholikiem. Pije, żeby obniżyć napięcie i nie wracać myślami do Próby Traw. Potrafi pracować na kacu oraz po alkoholu i przez lata nauczył się ukrywać skalę problemu. Zawsze wozi antał własnego bimbru.

Lyrra: Zielarka mocno się nim zauroczyła i przez pewien czas podróżowała u jego boku. Berholt nigdy nie obiecał jej trwałego związku, lecz korzystał z jej bliskości. Porzucił tę relację, gdy na balu u pewnego szlachcica ponownie zobaczył Lysandrę.

Mutacje i zapach: Mutacje nadały mu woń wilgotnego lasu i żelaza przypominającego starą krew. Ludzie szybko ją zauważają, a zwierzęta, zwłaszcza konie, zwykle płoszą się w jego obecności. Wyjątkiem jest jego własny koń, od dawna przyzwyczajony do wiedźmińskiego zapachu.

Najważniejsza sprzeczność: Berholt jest uczciwy i zwykle postępuje zgodnie z własnym kodeksem, ale nie kieruje nim głębokie współczucie. Pomaga, bo dał słowo, uznał umowę za sprawiedliwą albo nie znosi oszustwa. Może uratować człowieka bez wahania, a chwilę później nie chcieć słuchać o jego cierpieniu.