Atria
Główny portret Bulina w krasnoludzkim warsztacie
  • Wiek: 120 lat
  • Pochodzenie: Stoneshield, najniższe poziomy krasnoludzkiego miasta-twierdzy
  • Charakter: dociekliwy, pomysłowy i pracowity; odważny wobec zagrożeń, roztargniony i nieśmiały w sprawach uczuć
  • Najważniejsza relacja: Dagna Haldísdóttir
Bulin oraz krasnoludy ze Stoneshield na tle górskiej twierdzy

Biografia

Stoneshield

Stoneshield to miasto-twierdza mieszczące się u stóp Gór Granicznych. To tygiel rasowy, w którym zapach ludzkich przypraw spotyka się równie często jak aromat porządnego krasnoludzkiego piwa. Na tutejszych targach słychać nawoływania kupców z ludzkich królestw, przekleństwa krasnoludzkich górników i szczęk monet.

W głębinach twierdzy, gdzieś głęboko w górach, znajdują się potężne bramy prowadzące do podziemnych królestw krasnoludów. To stamtąd na powierzchnię płyną przeróżne surowce, takie jak rzadkie metale czy słynna krasnoludzka stal. Stoneshield broni wejścia do tych podziemi, a zarazem stanowi punkt kontaktowy między ludźmi a podziemnymi krasnoludami.

Najniższe poziomy twierdzy zamieszkuje klan Ponurej Dłoni. Wieki temu jego wódz Korgrim odkrył w podziemiach przejście do starych ruin pomiotów. Zaginął bez śladu wraz ze swoim orszakiem, a przejście zostało zapieczętowane przez krasnoludy. Dziś większość krasnoludów z klanu Ponurej Dłoni wykonuje najcięższe prace w kuźniach, próbując odzyskać zaufanie krasnoludzkiej społeczności. Jednak w ich izbach wciąż tli się pamięć o dawnej potędze klanu.

Rodzina

Ojciec: Gundar Thornsteel jest szanowanym rzeźbiarzem. To milczący krasnolud o anielskiej cierpliwości. Potrafi spędzać długie godziny nad wyciosaniem jednego detalu w granitowym reliefie dawnego króla. Przez lata marzył, że syn przejmie po nim dłuto i stworzy dzieła, które przetrwają wieki. Choć początkowo czuł żal i rozczarowanie, widząc, jak chłopak marnuje czas na „puste mosiężne świecidełka i zębatki”, z czasem zaakceptował jego wybór. Zrozumiał, że praca syna jest wbrew pozorom bardzo podobna do jego własnej: precyzyjna, wymagająca sprawnej koordynacji i dbałości o detale. Rzadko chwali syna wprost, ale gdy widzi, że mechanizm działa bez zarzutu, potrafi mruknąć pod nosem kilka słów uznania.

Matka: Hulda Thornsteel to twarda, pragmatyczna i niezwykle obrotna krasnoludzica, która trzyma w ryzach domowy budżet oraz prowadzi handel rzeźbami męża na powierzchniowym targu Stoneshield. Doskonale dogaduje się z ludzkimi kupcami. To ona łagodziła ciche napięcia między upartym ojcem a jeszcze bardziej upartym synem. Zawsze mocno wspierała bystrość i dociekliwość chłopca. Choć gani go za usmolone ubrania, spóźnialstwo i pracoholizm, po cichu jest dumna z jego talentu. Nieustannie jednak martwi się, że jego zamiłowanie do majsterkowania przy niebezpiecznych maszynach oraz zapuszczania się w stare kopalniane szyby w końcu skończy się tragedią.

Dzieciństwo

Bulin był młodym krasnoludem, który nie marzył o tym, by zostać wielkim wojownikiem ani znamienitym krasnoludzkim kupcem, którego towary ceniono w najdalszych zakątkach Atrii. Jego uwagę przyciągały rzeczy, które dla innych były po prostu częścią codziennego życia. Potrafił zatrzymać się przy kopalnianej windzie i obserwować pracę kół zębatych albo przyglądać się napiętym łańcuchom. Kiedy wielu z jego rówieśników tłukło się drewnianymi pałkami, rekonstruując bitwę pod Grondwoldem, Bulin zbierał porzucone miedziane druty, kołki i rzemienie. Nad jednym z koryt odpływowych podziemnych rzek budował miniaturowe koła wodne, obserwując ich działanie z wypiekami na twarzy.

Jego ulubioną zabawką była mosiężna skrzyneczka z wbudowaną pozytywką. Rozbierał ją, a potem składał dziesiątki, jeśli nie setki razy, dokarmiany ukradkiem przez Ragnę Brunnsdóttir. Karczmarka zarządzająca przybytkiem „Pod Opasłym Dzikiem” często opiekowała się chłopcem, gdy ten zapominał wrócić do domu na obiad. Stawiała malca na drewnianej skrzyni, by dosięgał blatu, i wciskała mu słodkie placuszki z suszonymi owocami. Była osobą, która wiedziała o wielu rzeczach dziejących się w twierdzy. Gdy Bulin dorósł, często zaglądał do jej gospody po pracy, a starsza Ragna traktowała go niemal jak członka rodziny.

Najbliższym przyjacielem Bulina był Keldur Bruni, rudawy i wiecznie osmolony syn górnika. Obaj znali się od dzieciństwa, chociaż byli zupełnie różnymi krasnoludami. Keldur miał jedną niezwykłą cechę: bez względu na to, jak absurdalny wydawał się pomysł jego przyjaciela, zawsze był gotów go sprawdzić. Kiedy młodociany mechanik stworzył swój pierwszy wózek, Keldur z okrzykiem zjeżdżał nim po rampach kopalni, raz po raz lądując na hałdach węgla i żądając ulepszenia hamulców.

Ilustracja z historii Bulina

Kiedy byli już starsi, to właśnie on jako pierwszy testował nowe wyciągi, mechanizmy hamujące i urządzenia przeznaczone do pracy w kopalniach. Czasem kończyło się to sukcesem, czasem zerwaniem łańcucha albo upadkiem kilku skrzyń, a niekiedy Keldur musiał wygrzebywać się spod sterty drewna i metalu. Spluwał wtedy gęstą śliną w bok i szczerzył zęby w uśmiechu. „Stary, działało wyśmienicie, dopóki nie strzeliło.”

Dagna Haldísdóttir była natomiast osobą, przy której język Bulina stawał się cięższy od ołowiu. Znał ją niemal od dziecka. Była córką kamieniarza Haldiego, krasnoludzicą o jasnych, niemal złotych włosach, które zwykle nosiła splecione w dwa długie warkocze. Jako nastolatkowie często spędzali czas w opuszczonych już sztolniach.

Ilustracja z historii Bulina

Pewnego razu młody inżynier zbudował niewielki most nad podziemnym strumieniem. Dziewczyna zatrzymała się na brzegu i przez chwilę przyglądała się konstrukcji. W końcu wskazała jedną z podpór.

„Ładny most, ale ta podpora nie wytrzyma. Skała pod nią jest spękana.”

Młody konstruktor machnął tylko ręką, przekonany, że przesadza. Chwilę później, kiedy Keldur pchnął pusty wózek na most, spod podpory dobiegł głuchy trzask i kawałek łupku odłamał się od skały…

Bulin zakochał się w Dagnie jeszcze w dzieciństwie, choć nigdy nie potrafił zdobyć się na szczere wyznanie. Potrafi godzinami opowiadać jej o przekładniach, mechanizmach podnoszących i nowych sposobach wykorzystania energii, lecz kiedy rozmowa zaczyna dotyczyć jego własnych uczuć, nagle staje się znacznie mniej elokwentny.

Kiedy Bulin był jeszcze młody, wybrał się z ojcem, rzeźbiarzem, do kopalni, by odebrać jakieś towary. Na nieszczęście wydarzył się wypadek przy szybie kopalnianym. Lina jednej z platform pękła, a awaryjny hamulec zaczął się ślizgać. Wśród zamieszania chłopak zauważył, że mechanizm zablokował się przez wysunięty klin. Nie miał siły go usunąć, ale znalazł odpowiedni punkt podparcia i za pomocą starego drążka przesunął go na tyle, żeby przeciwwaga ponownie zadziałała. Platforma zatrzymała się, zanim runęła na dno.

Jednym z krasnoludów, którzy przybiegli wtedy do szybu, był mistrz Borin Baruk. Zainteresował się nie tyle samym chłopcem, ile jego pomysłem. Kilka dni później dał mu do naprawy prosty, zepsuty mechanizm. Chłopak długo go oglądał, zanim go dotknął, a następnie wskazał przyczynę awarii. Doświadczony inżynier przyjął młodzika na termin. Pod jego okiem Bulin nauczył się swojego fachu.

Dzięki terminowi u Borina poznał starszego, doświadczonego krasnoluda Odrika Skalfssona, który od wieków pracował w kopalniach pod Stoneshield. Chociaż nie do końca interesowały go wynalazki i pomysły Bulina, szybko zauważył, że chłopak często zagląda do kopalni i zadaje pytania dotyczące rzeczy, które innych kompletnie nie interesowały. Zaczął więc zabierać go pod ziemię, pokazywać mu, jak rozpoznawać rodzaje skał, przetrwać pod ziemią i zauważać niestabilny strop.

Katastrofa w kopalni

Miało to być rutynowe badanie przekładni w kopalni, gdy w głębi podziemi nastąpił gwałtowny wstrząs. Strop zadrżał, a kamienie zaczęły sypać się na chodniki. Nieliczni górnicy rzucili się w panicznym pędzie ku wyjściu, ale młody mechanik, zauważywszy naprężone drewniane obudowy tunelu, krzyknął, by nie uciekali tą drogą. Złapał jednego z nich za pas i pociągnął go za sobą. Przedarli się przez walące się korytarze i dotarli do głównego szybu, gdzie napotkali pozostałe krasnoludy.

Kataklizm odsłonił przejście do dawno zapomnianej krypty należącej do ruin stworzonych przez pomioty. Kilku młodych krasnoludów ruszyło sprawdzić, co to za miejsce, nim przybył zaalarmowany patrol zbrojnych. W grobowcu spoczywało krasnoludzkie ciało, którego nie dotknął ząb czasu.

„Korgrim…” – szeptano, a krasnoludy z klanu Ponurej Dłoni zaczęły wymieniać między sobą gorączkowe spojrzenia.

Golem

Ilustracja z historii Bulina

Pomysł zbudowania golema pojawił się podczas jednej z wypraw Bulina w głąb kopalni. Trzech krasnoludów walczyło z usunięciem zawalonej podpory. Jeden z górników został ranny, ponieważ kolejna część stropu osunęła się w chwili, gdy próbowali podważyć kamienie. Bulin długo wracał myślami do tego wydarzenia. Przejmował się tym, że tego typu prace narażają życie jego współbraci, mimo że samo zadanie można by wykonać za pomocą odpowiednio zaprojektowanej maszyny. Zaczął więc szkicować.

Początkowo były to szkice prostego urządzenia, ale z każdym kolejnym dniem stawały się bardziej skomplikowane. Dagna szybko zainteresowała się projektem i chociaż nie była w stanie doradzić Bulinowi w kwestii mechanizmów, służyła radą w sprawie ogólnej konstrukcji. Keldur zaś, jak to on, pomógł mu przy pierwszych próbach. Borin dostarczał terminatorowi części i z podziwem patrzył na postęp prac.

Odrik również zaglądał do warsztatu młodego krasnoluda, chociaż jego zainteresowanie maszyną było znacznie mniejsze niż Borina. Kilka razy zabrał jednak kolejne prototypy golema, by przetestować je w terenie.

Mechanik zbudował korpus z drewna wzmocnionego metalowymi płytami, ponieważ drewno lepiej pochłaniało część wstrząsów, a stal chroniła najważniejsze elementy przed uszkodzeniem. W środku umieścił system osi i przekładni, który przekazywał napęd na nogi oraz ramiona. Na głowie znalazły się dwa duże szkła obserwacyjne, które pozwalały kontrolować otoczenie, a po bokach ramion zamontował ciężkie narzędzia przeznaczone pierwotnie do pracy w kopalniach.

Pierwsza próba zakończyła się przewróceniem konstrukcji. Druga pokazała, że mechanizm nóg był zbyt skomplikowany i przy nierównym podłożu jedna z osi blokowała się pod obciążeniem. Przy trzeciej próbie maszyna zdołała przejść przez warsztat, podnieść skrzynię i odstawić ją na miejsce, ale podczas zatrzymywania omal nie wpadła na Keldura. Dopiero po kolejnych poprawkach mechanik uzyskał konstrukcję, która działała zgodnie z założeniami.

Przez pewien czas wszystko układało się dobrze… Golem pomagał w kopalni, Bulin rozwijał warsztat, a jego przyjaciele zajmowali się własnymi obowiązkami. Nie przypuszczał wtedy, że kataklizm, który uwolnił ciało Korgrima, wywróci jego życie do góry nogami.

Wizja kowali run i pusty grobowiec

Ilustracja z historii Bulina

Przez wiele lat sprawa Korgrima wydawała się zamknięta. Ciało wydano potomkowi wodza, Gormrowi, by ten mógł złożyć je w grobowcu klanu. Życie w Stoneshield powróciło do swojego rytmu, dopóki do twierdzy, z trzewi ziemi, nie przybyło uroczyste poselstwo podziemnych krasnoludów.

Pośród nich znajdowali się kowale run. Oznajmili radzie Stoneshield, że doświadczyli mrocznych wizji. Skały pękały, a w płomieniach objawiła im się postać Korgrima paktującego ze strasznymi istotami. Poselstwo zażądało natychmiastowego sprawdzenia krypt, by upewnić się, że szczątki dawnego lorda klanu Ponurej Dłoni są należycie zabezpieczone.

Bulin, jako jeden z mechaników zabezpieczających kryptę, udał się na miejsce wraz z uroczystym orszakiem. Nie zastali jednak zwłok. Grobowiec był pusty, mimo że pieczęcie pozostały nienaruszone. Krasnoludy z klanu Ponurej Dłoni mogły tylko bezradnie rozłożyć ręce.

Zaraza w Stoneshield

Ilustracja z historii Bulina

Sto lat po odkryciu zapieczętowanej krypty stwierdzono, że ciało Korgrima zniknęło. Chwilę później na miasto spadła zaraza.

Pewnego dnia, wracając z pracy, Bulin zajrzał do „Opasłego Dzika”. Ragna Brunnsdóttir nie powitała go tubalnym śmiechem. Krasnoludy w Stoneshield zaczęły chorować. Oparła ciężkie dłonie na blacie i opowiedziała mu, że Keldur nie stawił się dziś do pracy. Ponoć leży ciężko chory w swoim domu. Wspomniała też, że przed chwilą była tu Dagna… Słaniała się na nogach, miała mętny wzrok i gorączkę, chociaż próbowała to ukryć, żeby go nie martwić.

Kiedy okazało się, że pierwsi zachorowali górnicy, Bulin ruszył do Odrika. Stary górnik podejrzewał, że powinni szukać źródła skażenia pod ziemią. Ich podejrzenia potwierdziła Ragna, która wspomniała, że widziała wielu krasnoludów z klanu Ponurej Dłoni. Kupowali spore ilości smarów, a później nie ruszali w stronę głównych szybów.

Stary górnik znał opuszczone sztolnie lepiej niż ktokolwiek w Stoneshield i pamiętał wejścia do tuneli, których nie było już na żadnych współczesnych mapach. Razem zaczęli więc sprawdzać dawne kanały odprowadzające wodę. Im głębiej schodzili, tym wyraźniejsze stawały się ślady skażenia. Na kamieniach pojawiały się czarne osady, rośliny rosnące przy strumieniu więdły, a w kilku miejscach znaleźli martwe zwierzęta.

W końcu młodzieniec i stary górnik znaleźli miejsce, w którym skażona ciecz przedostawała się do naturalnego strumienia. Nie potrafili powiedzieć, czym dokładnie była ta substancja, ale jej pochodzenie nie budziło już wątpliwości. Udało im się powiadomić strażników, lecz nie złapali krasnoludów z klanu Ponurej Dłoni na gorącym uczynku.

Bulin, Borin i pozostali krasnoludzcy rzemieślnicy stworzyli przepompownię, której celem było oczyszczanie wody.

Zdrada Ponurych Dłoni

Wszystko zaczęło się na targu Stoneshield. Hulda, prowadząc interesy z ludzkimi kupcami, zauważyła, że krasnoludy z klanu Ponurej Dłoni wykupywały ogromne ilości ołowianych płyt, grubych lin, nafty i ciężkich łańcuchów do dźwigów głębinowych. Gdy podzieliła się tym spostrzeżeniem przy obiedzie, Bulin od razu udał się do Ragny. Karczmarka połączyła te fakty z opowieściami pijanego dostawcy, który poprzedniego dnia wypił o kufel miodu za dużo. Ponure Dłonie płaciły potrójną stawkę za nocny wyładunek skrzyń nie w magazynach, lecz przy bocznych wejściach do kopalni.

Gdy Bulin i Borin Baruk przeprowadzili przegląd magazynów, odkryli coś zdumiewającego: z rezerwy Baruka zniknęło wielkie żeliwne koło przekładniowe oraz dwa podnośniki hydrauliczne.

Po opanowaniu kryzysu w podziemnym akwedukcie Odrik Skalfsson zszedł do opuszczonego Szybu Południowego, by skontrolować stan starych zabezpieczeń. Zauważył coś dziwnego: zmianę kierunku cyrkulacji powietrza. Stary sztygar usiadł na zbutwiałej skrzyni i zapalił fajkę. Mętny, siwy dym, zamiast leniwie unosić się pod stropem, zaczął być gwałtownie zasysany w głąb szczeliny w litej ścianie. Taki ciąg nie mógł powstać w dawno zasypanym, ślepym sektorze bez ingerencji z zewnątrz. Ktoś głęboko pod ziemią musiał wybić nowe korytarze i przebić się przez lite skały…

Podążając za śladem ciągu powietrza wskazanym przez Odrika, Dagna i Keldur zeszli w najgłębsze partie Szybu Południowego. Na miejscu Keldur odkrył dawne podziemne jezioro będące starym syfonem retencyjnym, z którego krasnoludy z klanu Ponurej Dłoni potajemnie wypompowały wodę, by osuszyć starą sztolnię. Przedarli się przez podmokłe rumowisko i odnaleźli w błocie porzucone mosiężne uszczelki od pomp, zerwane łańcuchy oraz głębokie bruzdy w kamieniu po przeciąganiu stutonowego monolitu.

W tym samym czasie Dagna, badając okoliczne skały, błyskawicznie dostrzegła świeże pęknięcia naprężeniowe na przęsłach i podkute krawędzie nadproży. Stukając młotkiem geologicznym w lico ściany na końcu osuszonego kanału, odkryła zamaskowane przejście: lita skała okazała się cieniutką atrapą z piaskowca, przyszarzoną pyłem węglowym. Po wykruszeniu spoin odsłonił się tajny przesmyk prowadzący bezpośrednio do podziemi pomiotów.

Powrót Korgrima

Ilustracja z historii Bulina

Oddział krasnoludów schodził korytarzami coraz głębiej w podziemia pomiotów. Ponure Dłonie wykopały tunel prowadzący do ruin tak, by ukryć ten fakt przed radą Stoneshield. Po chwili korytarz rozszerzył się, a krasnoludy dotarły na krawędź skalnej galerii górującej nad wnętrzem centralnego sanktuarium. Widok w dole odebrał im mowę.

Sala była ogromna, a jej ściany pokrywały żyły nieznanej im rudy, pulsujące czerwonawym blaskiem. Na środku znajdowało się podwyższenie ze spękanego bazaltu. Ponure Dłonie położyły na nim wykradzione z krypty ciało Korgrima. Otaczały je dziesiątki mrocznych krasnoludów. Na ich twarzach malowały się fanatyzm i desperacja krasnoludów, którzy postawili wszystko na jedną kartę.

Przed ołtarzem stał Gormr. Unosił dłonie w geście triumfu, przekonany, że za chwilę odzyska dla swojego poniżonego klanu dawną chwałę i zmyje lata hańby w Stoneshield. Wtedy z cienia wyłoniła się zakapturzona postać. Zaczęła inkantować słowa w nieznanym języku, a powietrze wokół ołtarza zaczęło falować.

Z dłoni nieznajomego wystrzeliły wiązki energii, które wbiły się w piersi stojących w kręgu krasnoludów z klanu Ponurej Dłoni. Gormr zamarł, gdy jego właśni ludzie zaczęli krzyczeć z bólu. Zebrani wojownicy klanu gwałtownie schudli, ich skóra poszarzała, a życiowa energia była wyrywana z ich ciał i tłoczona wprost w zlodowaciałą pierś martwego króla. Gormr zaczął wykrzykiwać oskarżenia o zdradę.

Krasnoludy wierne Stoneshield uniosły broń, by przerwać rytuał, ale było już za późno. Martwy władca wstał, a zakapturzona postać sięgnęła po niego dłonią i zniknęła wraz z nim w wyrwanym w przestrzeni wyłomie, który po chwili zapadł się z głośnym hukiem.

W komnacie zapadła gwałtowna, przerażająca cisza, przerwana rzężeniem konających, wyssanych z życia krasnoludów z klanu Ponurej Dłoni. Gormr wstał powoli z kolan. Widok zdrady i utraty obiecanej potęgi złamał jego umysł. Odwrócił się ku przybyłym ze Stoneshield, a w jego oczach płonął już tylko czysty, obłąkańczy gniew. Nieliczne krasnoludy, które przeżyły rytuał, rzuciły się do desperackiego i chaotycznego ataku.

Epilog

Krasnoludy z klanu Ponurej Dłoni zostały pokonane podczas bitwy w podziemiach pomiotów. Skalę ich zdrady poznano jednak dopiero podczas dokładnego przeszukiwania opuszczonych sztolni i magazynów. Strażnicy natrafili na beczki pełne trucizny oraz skrzynie wypełnione bronią i materiałami wybuchowymi.

Ponurych Dłoni nie interesowało wyłącznie ożywienie dawnego wodza. Od wielu miesięcy potajemnie przemycali do twierdzy broń, trucizny i proch. Przygotowywali krwawą rewoltę, która miała obalić władzę Stoneshield od środka i oddać miasto we władanie powracającego Korgrima.

Rada wraz z lordem Stoneshield zareagowała gwałtownie, ale potajemnie. Nie chcieli wywoływać paniki wśród ludzkich kupców ani większości powierzchniowych krasnoludów. Dlatego wyznaczono grupę najbardziej zaufanych i zdolnych krasnoludów i wysłano ich na przeszpiegi poza mury twierdzy. Mieli przeniknąć do okolicznych ludzkich osad, odnaleźć pośredników dostarczających broń spiskowcom oraz wyśledzić niedobitków Ponurych Dłoni, którzy zbiegli po klęsce rytuału.

Ze względu na swoją niezwykłą spostrzegawczość, chłodną głowę i doskonałą znajomość podziemnych przejść jedną z osób wyznaczonych do tej misji była Dagna. Dni przechodziły w tygodnie, aż nadszedł dzień, w którym zwiadowcy mieli zdać raport. Do Stoneshield nie powróciła jednak większość z nich.

Wkrótce stało się jasne, że część szpiegów została zdemaskowana. Wśród tych, którzy nie powrócili, była Dagna. Bulin nie czekał na narady rządców ani kolejne dekrety lorda. Spakował zestaw najpotrzebniejszych rzeczy, a u jego boku, nie pytając o nic, stanął Keldur z ciężkim młotem bojowym wspartym na ramieniu i ponurym błyskiem w oku.

Młody mechanik spojrzał w dolinę, gdzie majaczyły malutkie dachy ludzkich domostw. Wiedział, że gdzieś tam jest Dagna i że nic nie powstrzyma go przed sprowadzeniem jej do domu.

Wynalazki

Poza golemem Bulin wpadał na przeróżne pomysły. Do tych godnych wspomnienia należą:

  • Trzecia Dłoń — mechaniczne urządzenie przedstawione na ilustracji w źródłowym dokumencie.
  • Mechaniczny filtr powietrza — projekt przedstawiony na ilustracji w źródłowym dokumencie.
  • Broń mechaniczna — projekt przedstawiony na ilustracji w źródłowym dokumencie.

Portrety Bulina

Dodatkowa ilustracja poglądowa z materiałów źródłowych postaci.